Zeus – „jedni mówią mi – jesteś kimś, drudzy – jesteś skończony” (2/2)
Oficjalnie przyznajesz się, że jesteś osobą niewierzącą. Załóżmy jednak, że istnieje jakiś byt, który tym wszystkim zarządza, przekazuje ludziom prawdę objawioną najpierw poprzez judaizm, później chrześcijaństwo, na końcu islam (w dużym uproszczeniu), mając dobre intencje i starając się pokazać ludziom właściwą drogę. Dlaczego, Twoim zdaniem, ludzie tak bardzo wypaczają wizerunek religii? Dlaczego człowiek zaczął wykorzystywać to do własnych celów, niekoniecznie zgodnych z pierwotnymi założeniami?
Ludzie moim zdaniem, mają jakiś błąd w programie (śmiech). Jak popatrzysz na świat zwierząt, to my jesteśmy jedynym tak wysoko rozwiniętym intelektualnie organizmem i to jest dla nas największy problem. Pojawiają się rozterki moralne. Nie możesz np. zabić żeby zjeść. W tym celu, moim zdaniem, powstają jakieś przykazania itp, żeby trzymać ludzi w pewnych ryzach. Wydaje mi się, że najlepszym sposobem na przeżycie w szczęściu swojego życia jest czyste sumienie. Przykazania są po to żeby nie mieć żadnych rozterek, problemów, wyrzutów sumienia. Powinny ułatwić życie. Ludzie są trochę zwierzętami, kierują nimi popędy. Ciągnie Cię do czegoś ale wiesz, że nie można, że będziesz miał wyrzuty sumienia itd. To jest jakieś zderzenie bytu wyższego, nie wiem boga czy nie boga, i natury zwierzęcej. Ludzie zawsze będą między sobą w jakieś walce.
Załóżmy, że średniowiecze reprezentowało negatywny obraz chrześcijaństwa, teraz islam – dla wielu jest synonimem terroryzmu – ludzie dostają coś co ma im służyć, a wykorzystują to w totalnie przeciwnym celu, dlaczego?
Myślę, że ma to gdzieś źródło w ludzkiej psychice, w tym, że aby jedni poczuli się lepiej, muszą sprawić żeby inni poczuli się gorzej. I to ty musisz być tym jedynym szerzącym prawdę, dobrym, walczącym. Doprawiasz sobie ideologię, że walczysz o jakieś wyższe ideały itd., a to wszystko sprowadza się do tego, że to Ty masz czuć się dobrze. Inni są gorsi a ty będziesz im pomagał. Pomoc innym na pewno daje satysfakcję ale jeżeli komuś pomagasz na siłę, jeśli generujesz jego problem to już inna historia. Do tego się to sprowadza moim zdaniem. Inną kwestią jest też generowanie zysków przez instytucje. Z islamem dochodzi sytuacja wojen domowych, tak naprawdę nie ma nas tam, nie mamy zielonego pojęcia jak to wygląda. Mamy tylko przekaz z mediów. Teoretycznie islam jest bardzo pokojową religią. Ale wydaje mi się, że wszędzie się znajdą oszołomy i to wynika tylko i wyłącznie z ludzkiej natury, z tego że musisz się poczuć lepiej. To są, moim zdaniem bardzo proste mechanizmy.
Uważasz, że ludzie są z natury dobrzy, a to społeczeństwo wymusza na nich agresję? Czy może odwrotnie, jesteśmy z natury źli a społeczeństwo poprzez normy nam narzucane trzyma to zło w ryzach, co jak wiemy, nie zawsze się udaje?
Wydaje mi się, że nie ma obiektywnego zła i dobra. Coś co dla jednego jest dobrem, dla innego jest złem. Jak jesteś głodny i zjesz czyjąś żonę, to dla Ciebie to jest dobre ale dla tej żony już nie koniecznie. Czyli nie ma czegoś takiego jak obiektywne dobro i zło. Zawsze trzeba to analizować w szerszym kontekście. Jeżeli kogoś zabijesz to jest to złe, ale jeżeli kogoś zabijesz bo biegł z siekierą na Twoje dziecko to jest to już dobre? Chora jazda (śmiech)
Jest to moralnie dobre czy moralnie usprawiedliwione?
Usprawiedliwione, to jest chyba trafniejsze stwierdzenie. Zwierzęta się zabijają żeby jeść i nie ma tam rozterek moralnych. Chociaż teoretycznie słonie płaczą jak inny słoń umrze. Ludzki umysł to jest mega pułapka i można oszaleć jak się za dużo myśli.
Czy nie jest tak, że koncepcja ostatniego albumu ukazuje właśnie pewną walkę dobra ze złem? Czy to jest walka w Tobie?
Na pewno. Tak jak mówiliśmy wcześniej, jest to bardziej stawianie pytań niż dawanie odpowiedzi i to są moje wewnętrzne potyczki. Moje złe alter ego próbuje się przebić przez to dobre a dobre przez to złe. I to jest moja wewnętrzna walka. Też to, że krzyczę sam do siebie na okładce i już nie wiem o co mi chodzi to jest właśnie walka ludzkiej natury, samego ze sobą.
Czy są takie osoby, na których krytykę swojej twórczości jesteś otwarty, z których zdaniem się liczysz? Czy kierujesz się tylko swoim zdaniem?
Jestem bardzo otwarty na krytykę. Oczywiście nie na tą hejterską. Szukałem przez długi okres jakiś sensownych wypowiedzi i czasami się takie zdarzają. Jasne, że są osoby, z których zdaniem się liczę i zawsze chętnie posłucham ich opinii nawet kiedy mnie krytykują. Nie twierdzę, że szukam tej krytyki, nie jestem jakimś mega sadomasochistą. Na pewno Wojtek czyli Joteste ma mega wpływ na to co robię i zawsze jestem bardzo zestresowany jego oceną (śmiech) Marek Dulewicz to osoba, której zawsze chętnie posłucham; ale też czasem wchodzę z nim w polemikę, bo uważam, że nie ma racji. Aczkolwiek nie dyskutuję z nim w pewnych kwestiach muzycznych bo jestem jednak nadal amatorem i nadal się uczę. Zdanie Spinache’a jest dla mnie ważne. Ma świeże spojrzenie na sporo rzeczy. Jest dużo takich osób i jestem bardzo otwarty na ich ocenę. Chcę się rozwijać, chcę żeby to co robię było coraz lepsze i kiedy ktoś jest mi w stanie zaproponować sensowną krytykę i taką po której faktycznie mogę coś zmienić i zrobić coś lepiej to proszę bardzo. To też wynika z tego, że ja cały czas szukam nowych rozwiązań i jestem otwarty na głosy z zewnątrz bo sam nie jestem w stanie wszystkiego wymyślić.
Polska jest chyba jedynym krajem, w którym internetowy hejting przybrał aż takich rozmiarów. Załóżmy, że możesz zdecydować o przyszłości Internetu, zamykamy albo zostawiamy, zakładając, że dzięki temu ograniczysz wylew żółci ale też pozbawisz siebie, jako artystę, świetnego narzędzia promocji. Co jest ważniejsze?
Nie wydaje mi się, żeby można to było zrównoważyć. Anonimowość Internetu jest beznadziejną rzeczą. Ale gdybym miał to zostawić tak jak jest czyli z całą masą hejtingu albo totalnie odciąć świat od Internetu, to wolałbym zostawić to tak jak jest. Abstrahując od narzędzi promocyjnych tyle rzeczy ile ja się dowiedziałem dzięki Internetowi, ile wiedzy zdobyłem – to jest niesamowite. Jak każde narzędzie, możesz używać zgodnie z jego z jego przeznaczeniem lub niekoniecznie. Już kiedyś to chyba mówiłem, że możesz dać komuś siekierę i on sobie zrobi szałas i przetrwa w lesie i upoluje sobie zwierzę a ktoś inny wbije siekierę koledze w głowę. Wszystko zależy od człowieka. Żyjemy w takich czasach, że ludzie mają możliwość decydowania co ich interesuje i sami tego szukają ale również bardzo łatwo jest zgłupieć. Internet jest pełen zbędnych informacji, śmieci. Dla mnie Internet jest niesamowity, mnóstwo informacji tam wyszukuję, interesuję się wieloma rzeczami i nigdy nie dotarłbym do wielu informacji nawet chodząc po wszystkich bibliotekach uniwersyteckich a to wszystko można zobaczyć lub przeczytać w Internecie. Nigdy bym tego nie odcinał bo możesz poznać świat i naprawdę się rozwinąć. Ale nie wszyscy mają taką potrzebę. To jest kwestia tego jak wyglądają dzisiaj media. Oglądasz programy telewizyjne, muzyczne i nie wierzysz w to, że ludzie kręcą takie programy i później ktoś to ogląda bo to jest durne i zabiera czas, zabiera Ci życie. Totalnie bezproduktywne. Internet jest zajebisty pod względem zdobywania wiedzy i nigdy bym tego nie odcinał.
Internet przysłużył się też temu, że wiele osób, które nie miało możliwości wydawać płyty i pokazywać się publicznie, teraz ma taka możliwość. Ale udostępnił to wszystkim w wyniku czego liczba osób tworzących muzykę jest ogromna. Podobnie inne formy jak fotografia, film itd. I teraz aby dotrzeć do rzeczy naprawdę wartościowych trzeba się przekopać przez ogromną ilość rzeczy nie wartościowych. Czy to pomaga?
Ja wolę taką sytuację, kiedy jest mnóstwo ludzi i każdy może coś tworzyć niż taką, kiedy jesteś dobry ale nie wydasz płyty bo jakiś typ cię nie lubi. Albo nie puszczą cię w radio bo komuś nie podoba się twoja twarz. Teraz wrzucasz to na youtube i nikt nie może Ci tego zabronić. Trafiasz do osób, które znajdują w tym coś wartościowego i to jest fajne. Internet pod tym względem ma, moim zdaniem więcej pozytywów niż negatywów, zdecydowanie.
Czyli generalnie zwiększać wolność z pełną świadomością, że niekoniecznie będzie wykorzystywana w słusznym celu?
Tak, myślę, że w tym przypadku szkodliwość społeczna jest niewielka. Fajnie, że każdy może być kreatywnym i dzięki wykorzystać Internet jako drogę promocji swoich rzeczy. To też pokazuje, że więcej jest tych osób kreatywnych. Nie tylko Ci, którzy zostaną wypromowani w mediach. Z drugiej strony, wymiar gwiazd był kiedyś jednak inny. Np. Marilyn Monroe – robienie z niej ikony, też nie było dobre. Dzięki temu, że teraz wiele osób może to robić, zabiera to gwiazdom pewną wyjątkowość, elitarność. I moim zdaniem ma to swoje zalety. Ludziom tak bardzo nie odbija, bo nie ma dlaczego im odbijać. Ktoś pracuje w fabryce a ktoś inny robi muzykę, i nie ma co robić z siebie niewiadomo kogo. Dużo osób ma podobne umiejętności, dużo osób ma chęć wyrażenia siebie i talent. I moim zdaniem to jest zajebiste. Ja jestem zwolennikiem wolności; tylko wiesz, uświadamia Ci to, że nie jesteś do końca wyjątkowy. Ale czy lepiej żyć pod kloszem przekonania o swojej wyjątkowości? Rodzice cię trzymają w domu nie pozwalają ci wychodzić i wmawiają ci że ty najlepiej grasz w piłkę. A później wychodzisz i okazuje się, że nie umiesz jej kopnąć. Chyba jednak lepiej być świadomym. Fajnie, że dużo jest osób kreatywnych bo to sprawia, że ty również stajesz się bardziej kreatywny, bo mając w sobie chęć bycia innym, próbujesz pójść w inną stronę. Bez tego nie miałbyś jakiegoś punktu odniesienia. Albo zastanawiasz się, czy zrobić to tak czy inaczej, czy ubrać się tak czy inaczej. I obserwujesz, że ludzie na świecie ubierają się totalnie różnie, więc ty też możesz się tak ubrać, jeśli leży w tobie taka zajawka, albo zrobić sobie tatuaż, albo wykolczykować się, cokolwiek. To że nie widzisz tego w obrębie dwóch bram, to nie znaczy, że ludzie tak nie żyją. Internet daje Ci więc też możliwość dowiedzenia się czegoś o ludziach z totalnie niedostępnych dla Ciebie miejsc i środowisk.
Czy świat ludzi dorosłych jest tak bardzo negatywny jak przedstawiłeś to w kawałku „Pani D. pies i ja” ? Czy dorosłość jest aż tak zła? Czy ma może jednak jakieś pozytywne aspekty?
Ma mnóstwo pozytywnych aspektów, ale fakt jest taki, że jak dzieciństwo to bardzo beztroski okres życia człowieka. Przynajmniej tak postrzegam swoje dzieciństwo z perspektywy czasu. Kawałek „Pani D. pies i ja” jest fikcją literacką ale jest też w dużej mierze oparty na moich doświadczeniach i odczuciach. Nie ukrywajmy, będąc wykonawcą, robiąc muzykę jesteś trochę dzieciakiem, nie jesteś do końca poważny, tak jak się tego od Ciebie wymaga. Przynajmniej ja tak to odbieram. Powinieneś chodzić do pracy od tej do tej, zajmować się tym i tym, interesować się tym i tym. Ja mam takie odpały, których ludzie by się wstydzili. W dzieciństwie jest wiele magii i ja staram się tą magię w sobie pielęgnować, dlatego nie boję się wracać do różnych zajawek z dzieciństwa. W ogóle jestem tropicielem zajawek z młodości. Jak trafiam na jakieś komiksy, to staram się jakoś to sobie odświeżyć, pooglądać. Szukałem dużo bajek z dzieciństwa w Internecie, żeby zobaczyć chociaż czołówkę tej bajki, przypomnieć sobie jak to było. Albo np. manga anime, zajawka, która na parę lat mi przeszła, interesowałem się tym nawet nie w liceum ale pod koniec podstawówki. Wróciłem do tego i ponownie oglądam anime. Może inne niż wtedy, ale wróciłem do tego. Staram się w sobie to pielęgnować bo jednak taka zamuła gdzie z dnia na dzień jest to samo, nawet nie chodzi o pracę, bo możesz pracować codziennie w konkretnych godzinach ale jeżeli nic już Cie nie cieszy, bo wszystko sprowadza się do mechanicznego robienia poszczególnych czynności – dla mnie oznacza to mega dół. Ja jestem typem, który pozbawiony jakiś bodźców, korb czy takiej dziecięcej radości wpada w ciężkie doły. Dorosłość wymaga od Ciebie pewnej postawy, pewnego ubioru, pewnego zachowania itd. A ja tak nie chcę. Może nie chcę być wiecznie dzieckiem, bo trzeba jednak podejmować dorosłe decyzje ale zachować w sobie tą radość i cieszyć się z życia.
Czy musi uderzyć asteroida aby ludzie zrozumieli, albo chociaż zaczęli zastanawiać się jak wielką wartość ma życie?
Wtedy to już będzie po zawodach (śmiech). Tak na poważnie, to ci którzy mają się ogarnąć, ci którzy się zastanawiają, robią to sami z siebie. Tak naprawdę co jakiś czas różne rzeczy się dzieją, czy w twoim życiu, czy w życiu społeczeństwa, gdzie zaczynasz zastanawiać się na jakimiś wartościami ale ludzie i tak wracają później do codziennej rutyny i ona zabija w nich myślenie o jakiś górnolotnych rzeczach. Myślę, że na taki luksus mogą sobie pozwolić ludzie którzy mają nadmiar wolnego czasu. Naprawdę dorośli ludzie, poukładani, oni nie mają często czasu myśleć o pierdołach, czyli właśnie o tym co, teoretycznie ma wartość. Mnie się wydaje, że nic nie jest w stanie zmienić ludzi.
Nie masz czasem poczucia, że niektórzy marnują swój czas tutaj? Niektórzy umierają w młodym wieku nie mogąc zrealizować swoich marzeń, a inni żyją lat 70 pracując 8-16 i oglądając seriale i nie robią, nie doświadczają niczego wyjątkowego?
Ale widzisz, np. moja niewiara to jest mój spory problem. Ja bardzo chciałbym być wierzący. Jak jesteś ateistą i nie wynika to z tego, że ja sobie założyłem, że teraz będę zbuntowany i nie będę chodził do kościoła itd., chociaż jak byłem młodszy to nie chciałem chodzić do kościoła bo w tym samym czasie były bajki Hanna- Barbera (śmiech). Ale tak naprawdę wzięło się to z moich przemyśleń i nie wpłynęło to pozytywnie na moje samopoczucie. Moim zdaniem człowiek potrzebuje takiego oparcia. Dzięki temu masz taką skałę, fundament. Jeżeli go nie masz – czy jakiekolwiek życie ma sens? I tak to mija w sekundę. Jeśli wszechświat się cały czas rozszerza i jesteśmy jakimś małym pyłkiem i cała historia ziemi jest tylko sekundą w porównaniu do czasu „trwania” wszechświata to ciężko wartościować co ma sens, a co go nie ma. Nie można komuś powiedzieć, że tylko dlatego że pracuje od tej do tej a później pije piwo i nic nie robi to znaczy, że jego życie jest bezsensu. Ludzie mają różne potrzeby. Niektórzy ludzie w ogóle nie potrzebują szukać. Ludzie są różnie rozwinięci, umysłowo i fizycznie. Ja bardzo nie lubię powiedzenia, że ludzie są równi, bo to jest jakaś bzdura. Rozumiem metaforę, że ludzie mogą mieć takie same prawa itd. ale w pewien sposób sprawia, że jednym dajesz za dużo, a innym dajesz za mało. Ludzie mają różne wymagania, ludzie są stworzeni do różnych sytuacji. Jedni wolą przeżyć intensywnie 25 lat i umrzeć pędząc 200 km/h i rąbnąć w drzewo, a inni przeżyją 90 lat, będą mega doświadczeni życiowo, mądrzy i tak naprawdę nigdy nie przeżyli nic tak niesamowitego, ale też będą zadowoleni. Ciężko wartościować życie patrząc ze swojej perspektywy.
W jednym z wywiadów powiedziałeś, że ludzie, którzy się nie zastanawiają, żyją wygodniej. Wynika to z braku chęci aby coś robić czy z braku świadomości?
Są ludzie, którzy lubią działać według instrukcji. Czyli rób to, to i to, pracuj od tej do tej, weź ślub, wychowaj dziecko a w zamian dostaniesz to, to i to. I tak sobie żyją i jest im wygodnie. Niektórzy ludzie potrzebują ram, w które mogą się wtłoczyć i iść sobie tak przez życie. Jestem daleki od krytykowania takiej postawy. Ja tak nie żyję, ale u mnie jest taka sinusoida nastrojów, za dużo myślę itd. Nie jestem chyba wybitnie inteligentny ale niektóre rzeczy za bardzo analizuję i rozkładam na czynniki pierwsze. To mnie często dołuje. Myślę, że wielu ludzi jest bardziej szczęśliwszych ode mnie bo nie rozkmnijają tak wszystkiego. Żyją tak jak powinno się żyć. Myślę oczywiście o takim życiu stereotypowym, czyli w tym roku kończ studia, później ślub, dzieci itd. tak jak przykładny obywatel powinien. I ja nie mówię tego z sarkazmem, dla mnie to jest zagadka, czy tak się żyje lepiej? Ja np. robię muzykę i żyję tylko z muzyki. Dobrze, że moja dziewczyna ma normalną stałą pracę i zawsze jak u mnie coś nie wyjdzie to u niej są jakieś pieniądze i nie ma problemu. Siedząc cały dzień w domu czy chodząc po mieście, spędzając czas w samotności zaczynam się zastanawiać czy nie wolałbym takiej rutyny. Budzić się rano o tej samej godzinie, iść do pracy a nie zamulać i spać do 13.00 i mieć świadomość kolejnego zmarnowanego dnia. Dzięki rutynie coś cię zmusza do tego aby iść do pracy, spotkać się z ludźmi itd. A w moim przypadku nikt mnie nie kontroluje, po roku muszę mieć płytę i nikt nade mną nie czuwa czy coś robię czy nie. Po prostu muszę mieć płytę, żeby ją wydać grać koncerty itd. Taka rutyna też nie jest zła. Tak naprawdę, to wszystko jest posrane (śmiech).
Myślę, że jest to dobra puenta naszej rozmowy (śmiech). Dzięki za wywiad.
Dzięki.






świetny wywiad, czekam na więcej takich !
diobry
… [Trackback]…
[...] Informations on that Topic: onthecorner.pl/zeus-jedni-mowia-mi-jestes-kims-drudzy-jestes-skonczony/ [...]…
… [Trackback]…
[...] Read More: onthecorner.pl/zeus-jedni-mowia-mi-jestes-kims-drudzy-jestes-skonczony/ [...]…
… [Trackback]…
[...] Read More here: onthecorner.pl/zeus-jedni-mowia-mi-jestes-kims-drudzy-jestes-skonczony/ [...]…